Tatry: Zimowe wejście na Rysy
Rysy to góra leżąca na granicy Polsko-Słowackiej w Tatrach Wysokich licząca 2499 m n.p.m. Jest najwyższym szczytem Polski. Rysy mają trzy wierzchołki, z których najwyższy jest środkowy, położony w całości na terytorium Słowacji. Na szczyt prowadzą dwa szlaki. Trudniejszy od strony Polskiej (ubezpieczony ok 300m łańcuchami) oraz łatwiejszy od strony Słowackiej. Co roku góra oblegana jest przez rzesze turystów, chcących stanąć na szczycie. W zimie trasa przeznaczona tylko dla doświadczonych turystów, potrafiących posługiwać się sprzętem górskim! Warto wiedzieć, że szlak zimowy biegnie zupełnie inaczej niż letni, dlatego jeśli nie masz odpowiednich umiejętności i rozeznania warto wcześniej wejść na szczyt w lecie, aby w przybliżeniu zaznajomić się z przebiegiem trasy.
Palenica Białczańska ➜ Morskie Oko ➜ Czarny Staw pod Rysami ➜ Bula pod Rysami ➜ Rysy ➜ Bula pod Rysami ➜ Czarny Staw pod Rysami ➜ Morskie Oko ➜ Palenica Białczańska
| Szczyt | Rysy |
| Całkowita długość trasy | 26 km |
| Suma podejść | 1901 m |
| Suma zejść | 1901 m |
| Skala trudności | 4/5 |

Szlak na Rysy
Swoją wędrówkę rozpoczęłam o godzinie 5:50 spod schroniska, do którego przyszłam dzień wcześniej wraz z moimi współtowarzyszami. Na początku musieliśmy obejść Morskie Oko a następnie dotrzeć do Czarnego Stawu pod Rysami. O godzinie 7:00 byliśmy u góry. Słońce powoli zaczęło oświetlać szczyty dookoła Morskiego Oka. Na szlaku nie było żadnych ludzi a wiatr wiał nam prosto w twarz. Z tego miejsca zaczeliśmy właściwą wędrówkę. Do szczytu według znaków było 3:20 h. Obeszliśmy Czarny Staw pod Rysami, kamienie były oblodzone, więc musieliśmy uważać, żeby się nie poślizgnąć. Założyliśmy raki i rozpoczęli mozolną wędrówkę pod górę. Minęliśmy kilka osób a po krótkiej wymianie zdań dowiedzieliśmy się, że żadna nie weszła na szczyt, ponieważ wyżej zaległo dużo śniegu. Wędrowaliśmy zakosami aż do skalnego żlebu Rysy, jednocześnie po lewej mineliśmy Bulę pod Rysami. Charakterystyczny kamień, przy którym każdy robi sobie zdjęcie.








Ostatnie metry
Trasa żlebem jest mozolna, zwiększa się nachylenie terenu a droga wydaję się nie mieć końca. Torowaliśmy trasę na przemian, robiąc schodki rakami. Zauważyliśmy kilku turystów idących za nami, gdy doszliśmy do Przełączki pod Rysami, wiatr się nasilał a dookoła zalegały chmury. Mimo tego każdemu dopisywał dobry humor. Przed nami były do pokonania ostatnie metry i dość duża ekspozycja. Pomagaliśmy sobie łańcuchami, by po chwili stanąć na szczycie, ale niestety było mało co widać. Dla własnego bezpieczeństwa, autoasekuracji używałam lonży. Czasami wiatr rozwiewał chmury, dzięki czemu przez kilka sekund mogliśmy nacieszyć oko widokami. Po chwili dołączyło do nas dwóch turystów, którzy weszli od strony Słowackiej. W drodze powrotnej widzieliśmy widmo Brockenu! Zjawisko optyczne spotykane w górach, polegające na zaobserwowaniu własnego cienia na chmurze znajdującej się poniżej obserwatora.









Zejście
Zeszliśmy po wcześniej zrobionych schodkach mijając ludzi kierujących się na szczyt po naszych śladach. W schronisku byliśmy po godzinie 15:30. Zjedliśmy obiad, uporządkowali sprzęt i zmęczeni, ale z uśmiechem na twarzy, już po zmroku, zeszli do parkingu w Palenicy Białczańskiej. Aktualnie w Palenicy Białczańskiej trzeba wykupić parking z wyprzedzeniem, co także pozwoli zaoszczędzić Ci kilka złotych. Można to zrobić na tej stronie. Jestem ciekawa kto z Was także stanął na tym pieknym wierzchołku? Osobiście nie spodziewałam się, że zdobędę najwyższy szczyt polski w warunkach zimowych!
25/09/2024 @ 19:11
Piękne zdjecia. Widać, że wejście na Rysy w zimie jest trudne i niebezpieczne 😱 Gratulacje 👏
27/09/2024 @ 13:55
Dziękuje! 🙂 Tak! Zimowe wejście jest trudniejsze niż letnie, ze względu na możliwość wystąpienia lawin w rysie, dlatego poleca się je turystom z doświadczeniem i obyciem ze sprzętem.